Poprzedni tydzień zaczynaliśmy w Gorcach, a aktualny kończymy. Jednymi z powodów były urodzinowy grill u Eweliny, spotkanie z Anetą i kudłaty amigo 🙂 Pogoda wreszcie zechciała być sierpniowa, momentami nawet przyjemnie upalna, gdyż w Gorcach upały znosi się o wiele łatwiej, a ponadto ja, jako jaszczur, nie zwykłem narzekać na wysokie temperatury. Nic dodać, nic ująć, czas mile spędzony, a w niedzielę przed południem umówiony powrót do Krakowa. Powodem, tak jakoś się składa – mecz Wisełki 🙂 🙂 🙂
W obecności ponad 30. tysięcy widzów Wisła potwierdziła liderowanie i w dużym skrócie: chwilo trwaj 😀 Po meczyku tup, tup, tup z MŻ do kościoła, a po mszy miłe, niezaplanowane spotkanie z Anią i Mikołajem, jak zwykle z dużą dozą śmiechu i słownych kuksańców.
Połknięta lektura: Lucinda Berry „Złe uczynki”