W poprzednim moim wpisie nastrój zdecydowanie mi nie sprzyjał, ponieważ postanowieniem prezydenta Trumpa USA zamknęła granice. W normalnym czasie niewiele zapewne by mnie to obeszło, ale nie tym razem. Decyzja ta jeszcze w ubiegłym tygodniu oznaczała, że uśmiech mój i Michała, czyli taty Kacperka podczas meczu z Lechem Poznań były przedwczesne.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednak szczęśliwie cuda są i należy w nie wierzyć, a modlitwy to do siebie mają, że są wysłuchane. Tym razem połączone siły poczynając od samorządowców, poprzez ministrów, ambasadorów, skończywszy na Prezydencie Polski, stanęły na wysokości zadania i tak, tak, udało się! W tym momencie Kacperek jest po drugiej stronie oceanu 😀

Skoro mowa o dobrym humorze, to krótka wzmianka o pogodzie, bo ta zdecydowanie wyrywa ku lepszemu, a weekend temperaturowo ma być baaaajeczny 😀 Na ogródku już jest baaaaajecznie.

 

 

 

 

 

 

 

Połknięta lektura: Dan Brown „Anioły i Demony”

16 marca 2020 Cuda się zdarzają!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *