Kto by pomyślał, że cały Kraków, Polska, Europa, a nawet Świat, nagle zostaną zmuszone do przeorganizowania trybu życia, hmm ale nie do końca ja i wielu podobnych mi niepełnosprytnych. Ot, taki paradoks. Nam siedzenie na czterech literach, choć chętnie byśmy to zamienili, aż tak „nie doskwiera”. Sprawa z gruntu wygląda tak, że to, co robiłem pięć razy w tygodniu, teraz z małymi odstępstwami robię cały tydzień 🙂 Czyli constans: połykanie lektur, ćwiczenie, pisanie i kontakt telefoniczny lub przez internet. Kto może pracuje online, a kto nie… i tu pojawia się problem.

Szklanka wody

 

Obce zręby logiki

cios posyła natura,

czas we własne wpadł wnyki,

klifów zła miniatura.

 

Łzawych dni mroczne cienie,

i ich rdzawe nasiona,

wietrznie przykryją ziemię.

opatrzności ramiona.

 

Od jestestwa z podatkiem

w czterech ścianach bez smogu,

lustro niemym jest świadkiem

tęsknot życia zza progu.

 

Choćby w słuchawce głosem

spytać o wody szklankę,

można stać się herosem,

niszcząc obłudy bańkę.

 

16.03.2020

W tym kotle wirusowym można też spróbować poszukać pozytywów i o ile komuś brakowało czasu na domowe zajęcia, to jest szansa na odnalezienie go 🙂 To samo tyczy się też zaległych lektur i tu śpieszę z podpowiedzią za Gazetą Krakowską, co osoby zafiksowane na krakowskiej Wiśle mogą nadrobić: Gazeta Krakowska – artykuł.

Skoro już z konieczności trzeba odpocząć, choćby od naszej Ekstraklasy, nie sposób jeszcze raz, w nawiązaniu do poprzedniego wpisu nie stwierdzić że to był cud, ponieważ ostatni mecz, nie wiadomo na jak długo i przy więcej niż dobrej frekwencji. Dla zainteresowanych, info: Kacperek w miarę możliwości czuje się dobrze za oceanem, do końca miesiąca musi przebywać w obowiązkowej kwarantannie, a potem liczymy na zdecydowanie pozytywny ciąg dalszy 🙂

Tak teraz sobie myślę że MŻ (od razu wyjaśniam, nie znaczy to, że tylko teraz pomyślałem o MŻ, nie, nie, nie – jest w myślach, serduchu i jest, jak być powinno) ubolewała nad obowiązkiem cotygodniowych dojazdów do firmy i co prawda nie z powodu tęsknoty za firmą, ale paradoksalnie jazda w tamtym kierunku miewała też dobre strony :D. Jeśli familia jest ok, to izolacja dłuższa nie sprzyja, a tak właśnie jest w tym przypadku. Żeby było jasne i czytelne możliwość spędzenia w końcu całego tygodnia, a nawet więcej, bez konieczności dojazdów, jest właśnie tym, czym delektujemy się od tygodnia.

P.S. Z takiego naszego wspólnego kalendarza w 2015 roku: po raz pierwszy byliśmy w Paryżu, było cudnie, magicznie i baaaaardzo po naszemu, choć po dzień dzisiejszy jest mi „wypominane”, że zepsułem wieżę Eiffla 😀

Połknięta lektura: Tomasz Jastrun „Gra wstępna”

19 marca 2020 Paradoks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *