Jaki mamy czas, a właściwie, jakie czasy, to tłumaczyć nie trzeba i coraz bardziej i mi zagląda w oczy widmo home office’u 🙂 🙂 🙂 . Z drugiej strony koleżanka opowiadała mi, że ona, a właściwie jej mały synek, mieli już dość siedzenia w domu i wybrali się do lasu. Las rzecz jasna kojarzy, a właściwie kojarzył się z miejscem odosobnienia. Jednak napotkali tam całą masę ludzi z analogicznym, jak ich pomysłem, a po krótkiej chwili pojawiła się jeszcze policja i rozgoniła towarzystwo, co swoją drogą uważam za w pełni słuszne!!! Z własnego doświadczenia: w pierwszych dniach, kiedy to zarządzono zamknięcie szkół i placówek oświaty opustoszałymi uliczkami w naszej okolicy udaliśmy się na krótki spacer z MŻ. Tak, te małe uliczki były opustoszałe, lecz jadąc w kierunku parku o zgrozo! ujrzeliśmy na boisku do piłki w najlepsze, beztrosko grających amatorów tejże kopanej 🙁 Ja zaś tak, jak pisałem poprzednio, zmieniłem swój tryb na sześciodniowy constans i obijam się tylko w niedzielę, choć na szczęście nie o ścianę 🙂 Pozytywną energią napełniła nas też krótka rozmowa z naszym księdzem Mateuszem i jego głos w słuchawce z nakazem siedzenia na czterech literach. Skoro ta instancja tak rzecze, to cóż, dostosować się należy 🙂 Pozostaliśmy więc przed TV, a popołudniu znów do kina… spokojnie – kina domowego, na film „Boże ciało”.

Wyczyny na steperze 🙂

Jeśli siedzisz w chacie na czterech literach,

to masz siostro,bracie status bohatera!

 

Jak już pisałem takie czasy, że trudno uciec od głównego wątku na całym świecie, więc nie dziwota, że i w tym, co piszę znajduje to odzwierciedlenie 🙁

Fotel obrotowy

Połknięta lektura: Olga Tokarczuk „Podróż ludzi Księgi”

 

23 marca Status

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *