26 lipca 2025 Blask :)

Pierwsza liga wystartowała na dobre, a Wisła zaczęła z przytupem, więc do pojedynku z ŁKS-em przystępowaliśmy z pozycji lidera. Na ten mecz połączony z benefisem Henryka Kasperczaka pojawił się Karol, więc co prawda w sporych korkach, ale dotarliśmy na mecz. Od początku zaczęło się istne szaleństwo, atak za atakiem i gol za golem. Wprawdzie obstawialiśmy zwycięstwo, ale że Wisełka aż tak będzie błyszczeć na tle silnego ŁKS-u, to już niekoniecznie. Konotacje nasuwały się same, że wygląda to, jak za najlepszych czasów Henryka Kasperczaka 🙂 Wynik 5:0 mówi sam za siebie.

Frekwencja oraz atmosfera pozwalają wierzyć, że taka postawa, jak w tym meczu nie będzie odosobniona, a „pozytywny wariat”, czyli Rodado wciąż będzie błyszczał.

Skoro życie jest piękne, a my gościliśmy Karola, to padł pomysł, by po meczu wybrać się w część Krakowa kompletnie dla niego nieznaną, a mianowicie Stare Podgórze i kopiec Krakusa.

Co prawda pogoda była niepewna, ale zaryzykowaliśmy i było waaaarto. Deszcz pojawił się dopiero w drodze powrotnej, a nam było dane ujrzeć wyjątkowo piękny zachód słońca w wyjątkowo pięknym miejscu.

Nazajutrz pomimo wciąż kapryśnej pogody odważna decyzja „szturmujemy” kopiec Piłsudskiego.

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid0kSYKqw4zvSJ6jwZ7LwUXah8WFuyKifXemQMP4ryJy3Zeg67XxvGzyVGtZPCaKQDGl&id=100001080338679

Z góry widok na „ocean” zieleni dla mnie niezmiennie jest czymś wyjątkowo wyjątkowym 🙂 Natomiast Karol, jak to on, zdecydowanie skupiał uwagę na lądujących samolotach na pobliskim lotnisku Balice 🙂

Szczęście sprzyja lepszym, lub jak kto woli, głupi to ma zawsze szczęście, analogicznie, jak w dniu wczorajszym, deszcz a następnie ulewa pojawiła się już po zejściu z kopca, kiedy dochodziliśmy do auta 🙂

Połknięte lektury: Mamed Khalidov, Szczepan Twardoch „Lepiej, byś tam umarł”; Rafał Molenda „Błękitna pustynia”; John Steinbeck „Cudowny czwartek”; Magdalena Witkiewicz „Listy pisane ciszą”.

Dodaj komentarz