Nie tak dawno w tytule też posłużyłem się siódemką, lecz wówczas tyczyło się to zgoła innych tematów i okoliczności. Hipotetycznie o tym spotkaniu mógłbym się tu nie zająknąć, ale skoro Wisła w meczu wyjazdowym dokonuje czegoś, co nie udało się nawet za złotej ery Bogusława Cupiała, to po prostu muszę 🙂 🙂 🙂 Chodzi o zdobycie siedmiu wiślackich goli, a te zaaplikowaliśmy niewygodnemu do tej pory dla nas Zniczowi Pruszków. W złotej erze wygrywaliśmy niemal z każdym i pytaniem tylko pozostawało: „ile?” lecz nigdy nie wygraliśmy meczu w wymiarze 7-0, a to było wielkim marzeniem prezesa, który, poniekąd tak jak ja, ma słabość do tej liczby. Nic dodać, nic ująć – chwilo trwaj.
Połknięte lektury: John Steinbecnk „Na wschód od Edenu”; Katarzyna Wolwowicz „Zło”; Miłka Raulin „Siła marzeń, czyli jak zdobyłąm Everest”.