Luzik

Wstałeś lewą nogą, to nie koniec świata, ale jest niezbędna faktu aprobata. Nie musisz mieć farta przez okrągły rok świt ma swe walory, ma je także zmrok. Nawet samiec Alfa też nie wszystko może, nie zawsze atutem jest bujne poroże. Łatwiej machnąć ręką niż do gardeł skakać, lepiej się uśmiechnąć niż od rana płakać. Luzik jest potrzebny, zawsze i każdemu, odpuść więc sprawdzania „ile w dżemie dżemu”. 30.10.2013

Czytaj dalejLuzik

Kalejdoskop tematów

Wielorakość dźwięków  nie musi oznaczać kakofonii,  tak jak kalejdoskop tematów  i krótki uśmiech losu  nie zapewnią monopolu  na uniknięcie nudy.  Uśpiona dotąd panika  czai się tuż za złowrogimi  plecami cieni.  Cisza gęstnieje, jak mgła,   niczym statek widmo  wracają wspomnienia,    a ja patrzę na pory roku  i widzę ich zmagania  z piętnem Kainowym.  Z mrowiska wściekłych słów  chcę ulepić dialog.  Kiedy skrzy się cisza  wspinam się na gałąź  monotonii egzystencji  i wypatruje alternatywy  dla mych pęczniejących myśli.  28.10.2010 

Czytaj dalejKalejdoskop tematów

Rzeźba

Na krawędzi ciepłych wspomnień,  życie śmiechem wypełnione,  z nieba strzelił jasny promień,  dni skręciły w inną stronę.  Nie udaję, że nie boli  chociaż zębów nie zaciskam,  w mojej głowie mniej jest trolli,  które jadem szczują z bliska.  Połać czasu z tyłu, z przodu,  awers, rewers na monecie,  łyżka dziegciu w beczce miodu,  kocham świat przy mej kobiecie.  Jestem szczęścia ulubieńcem  więc z uporem rzeźbię w słowie  nie będąc schematów jeńcem  wiem, że wyzwań czeka mrowie.  Bliskość nie jest…

Czytaj dalejRzeźba

Czerwiec

Czerwiec tonie w słońcu, owocach i kwiatach, bo to właśnie czerwiec początkiem jest lata. Przez całe dni słychać wesoły śpiew ptaków, no i dnia pierwszego głośny śmiech dzieciaków. Radość potęguje już rychły czas wolny, gdyż dobiega końca kolejny rok szkolny. Wreszcie są wakacje i czas niespodzianek w świętą noc sobótki w wodę ciśnij wianek. Nadszedł czas wyjazdu, z nim dobry humorek, weź plecak pomysłów, namiot i śpiworek. 13.08.2008

Czytaj dalejCzerwiec

Ogród

Tajemnicy ogrody są zagadką spowite, często i bez nagrody zawsze niepospolite, Chociaż miewają braki nie są anonimowe, żaden z nich byle jaki, ogród ma swą wymowę. Daj im obrać kierunek, niech stanowią o sobie zieleń to opatrunek i odpłaci się Tobie. Impregnując doznania, nasiąkając  miłością, każdy dzień bez wahania w nich uniesiesz z godnością. Nie chciej być ogrodnikiem tylko naucz się życia nie bądź też wykrzyknikiem ale źródłem do picia. Ogród ma swego ducha, gdy nie cierpi z…

Czytaj dalejOgród

Koneser

Chcę się chwilą delektować,każda nowym jest wyzwaniem,chwilę warto celebrowaćprosty wynik ma „równanie”. Sens spisywać można w śniegu,w piasku w dymie zmarszczkach wody,aby dodać życiu biegu,różnorakie są powody. Kustosz wschodów i zachodów,i koneser pstrych widoków,ciągle bezkres jest powodów,by zabłysnąć łezką w oku. 19.01.2023

Czytaj dalejKoneser

Furtka

Znaleźć małą  igłę w wielkim stogu siana, nie pole minowe, lecz możliwa zmiana. Mieć zwichnięte skrzydło to nic przyjemnego, a ruch przypomina konia szachowego. Na życie się gniewać, że pyszni się grozą odważnie pchnąć furtkę, tę z metamorfozą. Jeśli zegar ścienny ćmy oblegać chciały, nie oznacza wcale, że ten stan jest trwały. 25.02.2023

Czytaj dalejFurtka

Koniec świata

Achilles był potężny, bo co tam jakaś  „pięta”, dziś  wymiękłyby od razu wcielając się w pacjenta. Indianie wznoszą modły: Manitu pomożecie?, w krainie  bladych twarzy złe duchy w NFZ -cie. Syzyf porzucił  kamień, doradza Ministrowi jak „wtoczyć” tę ustawę i w spodnie nie narobić. Don Kichot rzucił kopie i pewnie chłop miał rację, bo nie ma biedak wpływu na wredną  refundację. Pan Prezes ma dylemat: Budapeszt albo Chiny, a  ja się zastanawiam czy, kurczę, my zdążymy? Mnie najzwyczajniej…

Czytaj dalejKoniec świata

Olbrzym

Mróz zagęścił znów powietrze,  blade słońce zawstydzone,  zima się z uporem wlecze  przez wskazówki przyprószone.  Nawet płaszcz wstrząsają drgawki,  rękawiczki zaskomlały,  pod butami zgrzyt migawki,  świat jest bezlitośnie biały.  Śnieg sam z siebie przedawkował,  wypuszczając parę z ust,  czas sam w sobie zabuksował  ciut za długo na mój gust.  Biała czapa, lód na skroni,  krople potu u olbrzyma,  krótka odwilż już w agonii  skryła bieli ją kurtyna.  02.02.2021 

Czytaj dalejOlbrzym

De facto

Wyszarpane druty z ręki,   choć de facto były w głowie,  zamykają czas udręki  no i przeszkód całe mrowie.  Cierpka niemoc mnie spętała,  jak baleron w czas świąteczny,  w ostentacji widać wała,  a ja cierpko nieskuteczny.  Ciężkie życie jest bez ćwiczeń,  ruch jest sprawą atawizmu,  by uniknąć drętwych zdziczeń,  wracam na szlak optymizmu.  31.08.2022 

Czytaj dalejDe facto